środa, 29 lutego 2012

o larwie chruścika

"Egzystencja larwy chruścika bardzo odpowiada moim poglądom. Siedzi sobie w rurce i ma wszystko w dupie. Jak utyje, to porzuca rurkę, robi sobie drugą, większą, i dalej siedzi i ma w dupie. "[cyt.: http://barbarella.blog.pl/]



sobota, 4 lutego 2012

skończyłam 30

Najgorzej było zacząć, później z górki, a końcówka... porażka, orka na ugorze.
Mimo wszystko pozostaje nadzieja, że na tym nie będzie koniec.

A jutro... powrót do miasta szewskiego mistrza... czyli do Czczewa.
Szybko minęło. 

Poniżej migawka z Krakowa:



czwartek, 2 lutego 2012

...

Każdy przecież początek to tylko ciąg dalszy,a księga zdarzeń zawsze otwarta w połowie.


W.Szymborska






Za dużo pożegnań ostatnio...

poniedziałek, 30 stycznia 2012

jesteś gupi ;)

Dwa lata temu powiedziałam Maćkowi, że jest GUPI!
Do dziś się nic nie zmieniło ;)

niedziela, 29 stycznia 2012

a w Krakowie...

...
na Brackiej -nie- padał ani deszcz, ani śnieg,
miasto jakoś poszarzało
szyldów reklamowych mniej, znaczy lepiej
ludzi mniej
zmarznięci
otuleni szalikami
wedlowska czekolada słodka, ciepła i rozgrzewająca
żaczek na miejscu
hejnalista specjalnie się nie wychylał
muzeum pod rynkiem wyjątkowo interaktywne
zupa celbulowa okej
piwo w Szynku - nie dla kierowców...
tramwaje jeżdżą
Wawel stoi jak stał
Piast zatonął w drzewach
sesja trwa
rundka wokół Błoń zaliczona
Cracovii nie ma, parking jest, Forum jest
Bagatela...
pod Mariackim żebrzą jak zwykle
kwiaciarki zamarzły
do zapiekanek nie dotarłam

ot co - trzeba będzie wrócić znów za jakiś czas na jakiś czas.
Na zawsze nie chcę.



niedziela, 22 stycznia 2012

Nie lubię

Nie lubię zimy, bo jest jakoś tak yyy.... zimno.

Zdjęcie stare jak świat, pochodzenie - szuflandia :)

środa, 11 stycznia 2012

może to sen...

... że tu jesteśmy

Dziękuję za miłe słowa i życzenia dotyczące mojej przyszłości. To naprawdę było dla mnie zaskoczenie i niesamowita niespodzianka, i choć po chwili usłyszałam, że życzenie nie ma szansy na spełnienie, to  proszę..., tak mimo wszystko... aby ze statusu: niemożliwe do spełnienia, przeszło w status: w oczekiwaniu na cud.
A co, może się spełni. Bo jak to szło?  kiedy drzwi zamyka, to otwiera okno...





poniedziałek, 9 stycznia 2012

znowu chora

Zaczęło się żołądkową.... nie, nie wódką... grypą.
A teraz jakieś zapalenie. Zdycham.

Lodówka dochodzi długo... Ale dziś dojdzie. Pytanie czy wejdzie.
Zmywarka wejdzie. Już nie zmywam. A co!

środa, 7 grudnia 2011

o nicniechceniu

Chorowanie nie jest fajne, pomyślała i przekręciła się na drugą stronę łóżka... Co to ma być za spanie do południa? i chodzenie w piżamie do 16? Hę? Już nawet nie potrzebuję budzika, żeby obudzić się o 6:30 w celu połknięcia wielkiej piguły antybiotykowej. Łeee.


A wczoraj, tak dla odmiany piekłam ciasteczka owsiane. Nie do końca wyszły mi tak, jak tego chciałam. Miały być piękne, kruche, tak żeby okruszkami był uświniony cały świat... a tu co? wyrosły pampuchy. Zjadliwe, maczane w kawie są całkiem, całkiem....

Zaczęłam tez słuchać książkę - Penelope Lively - Fotografia, ale lektor mnie zniechęca. Tracę wątek.


A! i myślę o konkursie, do wygrania byłaby jakaś książka... ale po angielsku. CDN...

środa, 30 listopada 2011

pokręcenie




Z rejestru strasznych snów albo...  kiedy drzwi zamyka, to otwiera okno.

Chyba wolę tę ostatnią wersję. Zdecydowanie!

niedziela, 20 listopada 2011

o tym co mnie wkurza i o książce

wkurza mnie ta jesień




Poza tym, przeczytałam książkę... Chińczyk - Hennig Menkell. Wydarzenie, bo jest to jedna z niewielu pozycji, którą mnie nie zanudziła, nie dobiła oczywistością czy ciężkim tłumaczeniem. Polecam każdemu, kto ma ochotę na ciekawy kryminał. Z czystym sumieniem.

wtorek, 15 listopada 2011

plaża piasek mróz i ryba


Pierwsze weekendowe :) wyjście na plażę :) Morze jak zwykle mnie nie zawiodło, było płaskie jak deska.... Zero fali i odrobiny ukochanego bursztynu.


Słoneczko przypiekało całkiem przyjemnie i cienie układały się miękko.


Można było pobawić się w TU itp.



Powrót z plaży, innym niż zazwyczaj zejściem, był całkiem przyjemny. Choć w lesie było dużo zimniej i ciemniej. 


Jesień mieniła się kolorami. 





I mroziła zimnym szronem. 



Choć na koniec - przyświeciła znów pięknym słońcem. Sobieszewo - z sentymentem, skrzeczącymi ścianiami,  pyszną rybką, plażą o 21, szpilkami w udach - polecam bez zająknięcia. Polecam - poza sezonem.




Jeśli dotarłeś do końca moich wywodów - proszę o przysługę. Oddaj głos na moje zdjęcie:

http://www.bialajakmleko.pl/konkurs/zobacz/69

Dziękuję!

wtorek, 25 października 2011